Sory, ale co to wogole jest. Jak zda to bedziecie razem, a jak nie to
zerwiecie. Boze, jak mozna co takiego zaplanowac. Piszesz, ze ja kochasz, a
zrywasz z nia? Zachowujesz sie jak niedojrzaly gnojek. Normalnie nie moge
tego zrozumiec. Jak tylko wroci bierz od starych na bilet i jed do niej, do
Krakowa. Tylko nie zalatwiaj tego telefonicznie, bo znow bedzie kiszka.
Chyba lepiej widziec sie raz w miesiacu, niz nigdy.
Zastanow sie.
Bedziesz o niej my lal caly czas, poznasz jaka inna dziewczyne, zrozpaczony
pojdziesz z nia do luzka, ona zajdzie w ciaze, z musu sie pobierzecie.
Zacznie sie codzienne zycie. Caly dzien w robocie. Potem do domu, spelnienie
malzenskiego obowiazku i spac. . Kolejne dzieci. Nudne zycie. A w wieku
60-70 lat, uznasz, ze zmarnowale sobie zycie i tak naprawde przez cale
zycie kochale kobiete, ktora kiedy pu cile . Zranisz zone, dzieci, moze
nawet wnuki, odejdziesz. Znajdziesz tamta dziewczyne... na cmentarzu. Okaze
sie, ze dwa miesiace wcze niej byl pogrzeb...
Uzytkownik "S_E_B_A" napisal w wiadomo ci
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Oto moj problem:
> Rok temu poznalem przyjaciolke mojej kuzynki. One mieszkaja ponad 100
> kilosow ode mnie, ja mieszkam w Warszawie. Chodza (chodzily) razem do
jednej
> klasy. Fakt chcial ze zakochalem sie w tej przyjaciolce. Ma na imie
Ewelina.
> Mialem byc tylko jej partnerem na studniowce. Od studniowki bylismy razem.
> Byl tylko jeden warunek: musi sie dostac na studia do Warszawy. Jesli sie
> nie dostanie to zerwiemy. A nie bylo z tym zadnych problemow bo Ona bardzo
> dobrze sieuczyla (jechala na samych 5 i 6 ).Wybrala dwie uczelnie: UJ w
> Krakowie (bo tam studiowali jej rodzice) i UW w Warszawie. Najpierw miala
> egzamin w Krakowie. Dostala sie. Dwa dni poxniej w Wawie. PEch chcial ze w
> tym dniu zachorowala (zatrucie pokarmowe ale to podobno od stresu). Wtedy
> juzwiedzialem ze nie bedziemy razem. Bylem w szoku. Strasznie sie
zalmalem.
> Trzy dni poxniej pojechalem do niej i zerwalem z nia. Tydzien po
"egzaminie"
> wyleciala do babci do Chicago. Wraca za tydzien. Przez te 7 tygodni wiele
> przecierpialem i wiele przemyslalem. Zastanawiam sie czy do Niej nie
wrocic.
> Co o tym myslicie?? Wiem ze Krakow i Warszawa sa daleko od siebie. Bysmy
sie
> widywali tyle co przedtem. Moja kuzynka a jej przyjacolka tez sie dostala
do
> Krakowa (do Warszawy sie niedostala). Z Ewelina widywal bym sie tyle samo
co
> przedtem czyli raz w miesiacu. Ja w maju zdaje mature. Kocham Eweline.