Ponizszy artykul zdecydowanie poprawil mi humor po blisko 2 tygodniach
zenujacych przepychanek z Miloszem w tle. Dotyczy pogrzebow
Pilsudskiego, Slowackiego, Solskiego, Szymanowskiego, Wyspianskiego i
Malczewskiego, tj. dzisiejszych lokatorow Skalki i Wawelu. Okazuje sie
sie, ze okolicznosci pogrzebu Milosza sa zwyczajnie zgodne z Polska
Norma. Tak to musialo wygladac.
**********************************************************
Skandale pogrzebowe
Stanislaw Mancewicz 26-08-2004
Rozne byly reakcje, gdy oglaszano Narodowi decyzje o grzebaniu
Wielkich Polakow na skalecznym czy wawelskim Panteonie. Czesto
wzbudzaly niekonczace sie dyskusje - czy byl prawdziwym Polakiem?
Patriota? Gorliwym katolikiem?
Gdy dzis chowamy na Skalce Czeslawa Milosza, wielu ludzi czytajacych
internetowe fora (ktore na kazdy zreszta temat ze zdumiewajaca
latwoscia zapelniaja sie zenujaca refleksja) zalamuje rece nad
upadkiem obyczajow, chamstwem, manipulacja patriotyzmem i nieuctwem
tych, ktorzy roztrzasaja, czy Noblista aby na pewno zasluzyl. Ci zas
protestuja, sla listy i wyzywaja od ubekow i komunistow nie tylko
Zmarlego, ale i zyjacych - choc sami sa czesto tejze proweniencji.
Nic to nowego. Takie funeralne spory sa niejako nasza polska
specjalnoscia. Jezeli dzis dziwia i gorsza, to z tego powodu, ze o
poprzednich malo kto pamieta.
Klopot z Pilsudskim
Najzywszym przykladem jest na pewno wawelski pogrzeb Jozefa
Pilsudskiego. Ciezko to sobie wyobrazic dzis, zwlaszcza gdy Marszalek
otoczony jest w narodzie czcia boska bez mala, ze Kosciol jego drodze
ku wawelskiej krypcie stanowczo sie sprzeciwil. "Nie i juz". Zarzuty
byly natury religijnej i sakramentalnej - wlacznie z takimi, ze
Pilsudski tak do konca katolikiem to moze nie byl. Spor przeszedl do
historii pod nazwa "konfliktu wawelskiego". Trudne rozmowy Boleslawa
Wieniawy-Dlugoszowskiego, adiutanta Marszalka, z metropolita
krakowskim Adamem Sapieha doprowadzily w koncu do podjecia przez
arcybiskupa decyzji. 18 maja 1935 roku odbyl sie gigantyczny i
wspanialy pogrzeb wpisujacy sie w tradycje takich uroczystosci w
Krakowie.
Prawdziwy konflikt wybuchl dwa lata poxniej, gdy arcybiskup postanowil
Pilsudskiego przeniesc z Krypty sw. Leonarda pod Wieze Srebrnych
Dzwonow. Powodem byly ponoc tlumy oddajace hold Marszalkowi, ale bez
uszanowania powagi katedry. Mlodziez zalatwiala swe potrzeby po
katach, w zwiazku z czym w swiatyni smierdzialo, a lekarze wojskowi
dokonywali zbyt czesto poprawek na xle zabalsamowanych zwlokach
Marszalka. Wybuchl skandal i jak Polska dluga i szeroka podniosly sie
liczne glosy sprzeciwu. Na nadzwyczajnym posiedzeniu Polskiej Akademii
Literatury pisarz Waclaw Sieroszewski grzmial z trybuny:
"Bezprzykladne stanowisko biskupa Sapiehy musi byc surowo ukarane.
Wara kazdemu od Majestatu Rzeczypospolitej i najswietszych wartosci
Narodu. Zaslonic trumne Marszalka warta zolnierska, a biskupa, ktory
osmielil sie zlekcewazyc wole prezydenta Rzeczypospolitej, zamknac w
areszcie". Ostro, nawet jak na dzisiejsze zwyczaje. Ale arcybiskup nie
ustapil, trumne przeniosl, a "konflikt wawelski" udalo sie zakonczyc
dopiero dzieki posrednictwu Watykanu.
Klopot ze Slowackim
Geneza "konfliktu wawelskiego" wziela sie z poprzedniego wielkiego
pogrzebu - Juliusza Slowackiego. W 1927 roku podczas zlozenia wsrod
grobow krolewskich jego sprowadzonych z Francji prochow Pilsudski i
Sapieha zgodnie oswiadczyli, ze jest to ostatni pogrzeb w podziemiach
katedry wawelskiej. Jednak gdy Pilsudski umarl, nie bylo takich,
ktorzy mogliby czy chcieli potwierdzic te ustalenia.
Cos tez bylo na rzeczy z samym Slowackim, ktory ulubiencem Kosciola
nie byl, mial do Watykanu rozne pretensje, ktorym dawal upust.
Ostatecznie Pilsudski wydal po prostu polecenie sluzbowe pochowania
Krola Ducha na wawelskim wzgorzu. Slowackiego libertynska "Oda do
wolnosci" nie byla takim kamieniem obrazy jak reakcja na bulle
Grzegorza XVI potepiajaca powstanie listopadowe. Dal temu wyraz w
"Kordianie", gdzie pojawia sie papiez nakazujacy Polakom uleglosc
wobec caratu, w "Beniowskim", czy chocby w zabawnym wierszyku "Przy
kosciolku":
Przy kosciolku,
Moj aniolku,
Koronka.
Zonka.
Pieczonka.
(...)
Przy klasztorku,
Moj kaczorku,
Swietosc.
Wzietosc,
Nadetosc.
(...)
Przy krzyzyku
Na stoliku
Fakta,
Dwa akta.
"Nasz Dziennik" zapewne dzis jako pierwszy cytowalby z krwawym
oburzeniem ten kawalek. Jakze mozna chowac kogos takiego na Wawelu!
Wtedy nie bylo tak xle - wszak w 78 lat po smierci Slowackiego nie
bylo juz na swiecie nikogo zyjacego za jego czasow i z nim sie
wadzacego. Spory wokol niego nie mialy wiec tej co w przypadku Milosza
swiezosci.
Ciekawe, ze malo brakowalo, a Krakow nie zobaczylby tej wielkiej
uroczystosci. Od poczatku XX wieku spierano sie w miescie, czy poete
tu w ogole przywozic, czy nie lepiej zostawic tam, gdzie go pochowano,
czyli na paryskim cmentarzu Montmartre. Gdy juz ustalono, ze tak,
przywozic, zrobiono ankiete w kolejnej sprawie. Jaroslaw Marek
Rymkiewicz tak o tym pisal w artykule pt. "Grob w Tatrach"
pomieszczonym we wroclawskiej "Odrze":
"Wszyscy opowiadali sie oczywiscie za Wawelem, uwazajac, ze pogrzeb i
grob na Skalce to byloby cos takiego, co ublizaloby (oczywistej juz
wowczas) wielkosci poety. Najwyraxniej powiedzial to Lucjan Rydel: na
Skalke - nigdy. Rydel oswiadczyl tez, ze gdyby Slowackiego miano
zdegradowac sasiedztwem z pisarzami nizszego rzedu na Skalce, to on
(Rydel wlasnie) reki do tego nie przylozy, bowiem dla kogos takiego
jak Slowacki w przedpokoju narodowej slawy miejsca nie ma. Poniewaz za
ewentualnym przyszlym pochowkiem na Wawelu opowiedzial sie tez pisarz
najwyzej wowczas powazany, Henryk Sienkiewicz, sprawa - przynajmniej
jesli chodzi o opinie publiczna - moglaby sie wydawac rozstrzygnieta.
Wlasnie jednak Sienkiewicz mial, jesli chodzi o Wawel, jakies
watpliwosci i w liscie do komitetu pytal (a bylo to pytanie
niewatpliwie dobrze uzasadnione) - czy byly robione jakiekolwiek kroki
w tym wzgledzie i jaka byla odpowiedx? Pytanie, ktorego Sienkiewicz
nie wyartykulowal, a ktore bylo ukryte w tym pierwszym, dotyczylo
oczywiscie stanowiska Kosciola: czy kuria krakowska zgodzi sie na
pochowanie na Wawelu heretyka, chocby nawet ten heretyk wyspowiadal
sie przed smiercia? W tej sytuacji (przewidywanego sprzeciwu kurii)
Sienkiewicz bardzo trzexwo uwazal, ze - jesli nie moze byc mowy o
pogrzebie na Wawelu - trzeba zdobyc sie na smiala mysl i sprowadziwszy
zwloki Slowackiego, pochowac je gdzie indziej: wybrac dla niego ktory
ze szczytow tatrzanskich".
Idea zostala podchwycona i zaczeto sie zastanawiac, na jakiej gorze
polozyc Wieszcza. W gre wchodzil bodaj Giewont i spor czy moze raczej
dyskusja zwolennikow z przeciwnikami tworczo sie rozwinela w powaznym
bardzo tonie. Rymkiewicz pisze dalej, ze "Stanislaw Witkiewicz,
mieszkaniec Zakopanego, byl w sprawie tatrzanskiego pogrzebu poety
troche innego zdania niz autor Trylogii. Uwazal mianowicie, ze grob
poety nie powinien zostac umieszczony na ktoryms z tatrzanskich
szczytow, bo tam pojawialiby sie z pewnoscia jacys zmeczeni i glodni
wycieczkowicze (tluste papiery i skorupy od jaj otaczalyby grobowiec
Slowackiego), lecz raczej w ktorejs z tatrzanskich dolin, w granicach
limb i kosodrzewiny - najlepiej pod Ornakiem. (...) Trudno zrozumiec,
dlaczego ten wspanialy pomysl dwoch naszych pisarzy nie zostal
zrealizowany - i dlaczego Slowackiego pochowano, kiedy wreszcie bylo
to juz mozliwe, w wilgotnych ciemnosciach wawelskich podziemi, a nie w
niedostepnej scianie Giewontu. Pewnie stalo sie tak dlatego, ze
wlasnie tacy jestesmy, my Polacy: cos sobie pieknie wymyslimy, ale nie
potrafimy tego zrealizowac - i zaraz tez o tym, ze cos pieknego
wymyslilismy, zapominamy".
Pogrzeb Slowackiego byl nie tylko wielka demonstracja - krakowska i
narodowa. Wzbogacil tez nasza poezje, bowiem z jego okazji powstalo
kilkadziesiat wierszy. W najbardziej ilustracyjnym, Juliana Tuwima,
widzimy niemalze ten kondukt:
Bija dzwony i dziala
Zmurszalym szczatkom ciala,
Klaniaja sie ministrowie,
Krocza persony przednie.
Ulica patrzy i slucha.
- Wioza ci - ach! Krakowie!
- Wioza ci Krola Ducha.
Klopoty z Solskim i z Szymanowskim
pogrzeby w kosciele na Skalce tez nie obywaly sie bez awantur. Poza
konkurencja jest pochowek Ludwika Solskiego pod koniec 1954 roku,
bowiem rozkaz umieszczenia w koscielnej Krypcie Zasluzonych ciala tego
aktora wydaly wladze Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej! Przed
Solskim bronili sie paulini i kuria, podajac argument, ze mial dwie
zony, z czego z jedna zyl bez slubu koscielnego. Zgode w koncu wydal
Episkopat, ktory przytloczony aresztowaniem kardynala Wyszynskiego nie
chcial zaogniac i tak szalenie trudnej sytuacji Kosciola w
stalinowskim panstwie.
Ostatnim Wielkim Polakiem pochowanym na Skalce tuz przed nastaniem
ciezkich czasow wojny i komunizmu byl kompozytor Karol Szymanowski.
Ten pogrzeb nalezal do najbarwniejszych - chocby przez to, ze na
drodze konduktu z kosciola Mariackiego pod mijanymi swiatyniami
przygrywaly zmarlemu liczne orkiestry. Na Rynku grano Beethovena, na
placu Wszystkich Swietych marsz zalobny Chopina, pod Bernardynami
marsze, przy kosciele sw. Katarzyny spiewaly chory, a na miejscu
gorale.
Jak pisze Michal Rozek w swym artykule "Skalka jako Panteon Narodowy"
zamieszczonym w 14 numerze pisma geografow krakowskich "Peregrinus
Cracoviensis", pogrzeby na Skalce wzbudzaly wsrod elity intelektualnej
ambiwalentne uczucia. Na
... wiecej »