Dostalem oferte kupna 2 kosci pamieci DDR 1 GB kazda po 15 zl (nie wiem
dlaczego tak tanio, ale sa sprawne). Czyli mialbym 2 GB za 30 zl.
Problemem jest, ze moj proc AMD Sempron 2500+ ma FSB 333 MHz, a pamiec
jest 266. Porownywalem oferty w niemieckim sklepie i tam A-DATA 2 GB
DDR-400 Kit (2x1 GB) zaplacilbym 155 zl.
Czy jest sens mieszac pamieci 266 z prockiem 333 (ta cena 30 zl mnie
kusi!), a jesli tak to trzeba obnizyc taktowanie procka czy moga oba
komponenty chodzic asynchronicznie?
Na razie mam 512 MB i juz powoli mi nie wystarcza, a nie mam pod reka
wolnych 150 PLN na czterysetki A-Daty.
za takiego taxa chociaz jedna odpowiedx by sie przydala ;)
AUTENTYKI Z AKT SADOWYCH
- Potwierdzilo sie, iz oskarzony uderzyl pokrzywdzona kijem w glowe,
zaznacza sie jednak, ze pokrzywdzona nie byla w tym mieszkaniu zameldowana.
- Oskarzony gonil oskarzyciela prywatnego po mieszkaniu, obrzucajac go
slowami obraxliwymi, wymienionymi w naglowku.
- Moja dotychczasowa formalna zona, a powodka w tym procesie, zyje
ostatnio z niejakim Jozefem Z. Ja rozumiem, ze powodka musi zyc, ale
dlaczego wlasnie z Jozefem Z., ktory jest znanym w calej okolicy chuliganem.
- Prosze uprzejmie Wysoki Sad o nakazanie mojej zonie, z ktora prowadze
proces rozwodowy, aby wydala mi z naszego mieszkania, ktore zmuszony
bylem opuscic - nastepujace moje przedmioty: dwie sztuki koszul, jedna
pare spodni, materac, kalosze i dwa karnisze, bez ktorych dalsza moja
egzystencja jest niemozliwa.
- Moj wspolmalzonek jest histerykiem. Zasadnicza cecha tej choroby jest
mania wielkosci, co wyraza sie tym, ze jak wynika z jego czestych slow,
uwaza kazdego za skurwysyna.
Z pozwu:
"Pozwana nie zajmowala sie domem, lecz razem z matka chodzila po wsi na
rozne rozrywki, jak sluby czy pogrzeby znajomych oraz skubala pierze u
sasiadow..."
Z odpowiedzi na pozew:
"Nie jest prawda, aby pozwana zajmowala sie tylko rozrywkami, jak
twierdzi powod. Jesli chodzi o pogrzeby, to trudno je w ogole uwazac za
rozrywke, gdyz i tak pogrzebow tych w miejscowosci R. bywa niewiele,
najwyzej 1-2 rocznie..."
- Jak stwierdzono, pozwany mieszkal w dniach 16-17 sierpnia br. w hotelu
nie z kobieta, lecz z zona.
- Prawda jest, ze zyje nie z mezem, ale z innym mezczyzna, ale mnie to
bardzo boli...
- Oskarzycielka prywatna jest moja narzeczona i mimo, ze ma dopiero 20
lat prowadzi sie nielegalnie. Kiedy zaczela mi wracac do mieszkania w
nocy, najpierw zaczalem ja karcic, a potem w klotni uderzylem zwyczajnie
pogrzebaczem.
- Poszkodowany byl bardzo zdenerwowany i krzyczal, wiec zeby go
uspokoic, uderzylem go laska w glowe.
- Podejrzany cieszy sie w swym miejscu zamieszkania opinia dobra,
wszelkie zarobki przepija z kolegami.
- Podejrzany Z. cieszy sie zla opinia w swym miejscu zamieszkania, a nie
zneca sie nad rodzina dlatego, ze jest kawalerem.
- Zarzuty przeciwko mnie, jakobym byl nalogowym alkoholikiem, nie sa
prawdziwe, poniewaz nie pije wodki, niestety, codziennie.
- Pozwany stale stuka w sciane mieszkania i poslugujac sie alfabetem
morsa obraza powoda wulgarnymi slowami.
- Tesciowa zamieszkala z nami i bezustannie siedziala nam na glowie,
robiac swoje.
- Oskarzony bedac w stanie pijanym dobijal sie w budynku urzedu do
drzwi
ustepu i to nie do ustepu dla ludzi, ale dla pracownikow.
- Wyprowadzajac sie z mieszkania zabralem wszystkie swoje rzeczy,
rowniez i tesciowa.
- Ten dom, to w wiekszosci budowal Jan K., ktory byl kochankiem mojej
babki, a czesciowo jej siostry.
- Powod nagminnie uzywa we wszystkich sytuacjach slow wulgarnych,
nadajac im rozne znaczenia, wskutek czego jego wypowiedzi bywaja
niezrozumiale dla otoczenia.
- Katarzyna W. nigdzie nie pracuje, uprawia wolny zawod na ulicach
miasta, zwlaszcza w okolicach Dworca Glownego.
- Pozwana wykorzystala dla siebie trzy miejsca w grobowcu, co jej
powinno calkowicie na dzien dzisiejszy wystarczyc.
- Teatrem zajscia miedzy stronami byl klozet we wspolnym mieszkaniu.
- Cale zycie mieszkalam u siebie w domu prywatym, a dopiero teraz w domu
publicznym jak dostalam przydzial.
- Powodka zada wyeksmitowania nizej podpisanego pozwanego ze wspolnego
mieszkania stron twierdzac, ze pozwany wywoluje zgorszenie myjac sie we
wspolnej kuchni rozebrany do naga. Jest to nie prawda. Pozwany
przyznaje, ze czasem korzysta ze wspolnej kuchni w celu umycia sie ale
myje sie tylko do pasa, jak kazdy mezczyzna.
- Oskarzyciel lezal na podlodze we wspolnym korytarzu nic nie mowil, a
tylko rekami dawal falszywe znaki ze umiera.
- Nasze mieszkanie polozone jest amfiladowo to znaczy ze przechodzac
depczemy po sobie.
- Na poczatku malzenstwa strony nie mialu nawet lozka, a tylko dwie rece
do pracy.
- Pozwana dopuszczala sie zdrad malzenskich w nocy, w dzien natomiast
proznowala.
- Gdy pozwany wracal do domu spotykalo go nieszczescie tzn. zona, ktora
z checi awantury zawsze czekala nia niego na progu.
- Prosze o usprawiedliwienie mojej nieobecnosci na poprzedniej rozprawie
Wysokiego Sadu - nie przyszlam dlatego bom jest stara. Dlatego prosze o
ulaskawienie mego niestawiennictwa sie na tamta rozprawe i wyznaczenie
rozprawy nowej na ktora juz sie na pewno obowiazkowo wstawie.
- Wywiad srodowiskowy stwierdzil, ze oskarzony jest alfonsem i omega w
tej grupie przestepczej.
- Powodka spelniala wszystkie malzenskie zachcianki pozwanego, tzn.
prala, gotowala, sprzatala itp.
- Wprawdzie widzialem jak obywatel Wladyslaw K. bil kijem swoja zone ale
jej wolania o pomoc nie slyszalem, poniewaz sluch mam przytepiony.
- Zachowanie sie oskarzonego bylo normalne, tzn. awanturowal sie i bil
zone tylko po trzexwemu.
- Rzeczywiscie dokonalem zaboru mienia w przedmiotowym sklepie ale
zabralem stamtad tylko konserwy, ser, i wodke czyli artykuly pierwszej
potrzeby.
- Jestem niewinny i dlatego prosze Wysoki sad o o wymierzenie mi
lagodnej kary.
- Swiadek Andrzej R. zeznaje: gdy uslyszalem halas odrzutowo odwrocilem
sie w tamta strone.
- [...] gonilem oskarzonego, ktory uciekal. Wolalem za nim "stoj,stoj!"
ale sie nie zatrzymal. Dopiero jak krzyknalem "stoj ty skur**synu!" to
wtedy przystanal.
- Stefan R. mnie zaczepial, wiec uderzylem go zwyczajnie w twarz i
powiedzialem zeby uciekal, co tez od razu uczynil.
- Gdy przebywalem na budowie eksportowej moja zona dopuszczala sie zdrad
malzenskich czyniac to, jak mi doniesli sasiedzi w sposob bezkompromisowy.
- Oskarzona krzyczala na ulicy, ze nie tylko zamordowalem swoja zone,
ale i jej ukradlem przescieradlo.
- Lezalem ze zmarlym w jednej sali szpitalnej i w zwiazku z tym
wielokrotnie ze zmarlym prowadzilem rozmowy, w ktorych zwierzal mi sie z
calego zycia, stad znam jego stosunki rodzinne i okolicznosci pisania
testamentu.
- Nic nie moglem tego dnia na komendzie zalatwic, bo mi powiedziano, ze
dyzurny funkcjonariusz wyjechal na zabojstwo w teren.
- Kiedy pani I. umarla, to juz potem nie nocowala w tym pokoju.
- Spadkodawca testamenty swoje pisal wiele razy, a umarl tylko raz.
Swiadek zeznaje: otrzymywalem od obywatela K. anonimowe listy wulgarne,
na ktore z grzecznosci nie odpowiadalem.
- Miejsce pobytu Jana Z. Jest nie znane, istnieje przypuszczenie, iz po
opuszczeniu mieszkania przed 7 laty prawdopodobnie zmarl, o czym nie
przeslal zawiadomienia rodzinie.
W miejscu stalego zamieszkania podejrzanego Jozefa K. nie zastalem, a
sasiedzi stwierdzili, ze prawdopodobnie nie zyje. Wobec czego uznalem
jego c z a s o w a nieobecnosc.
- Dochodzac alimentow od ojca mego pozamalzenskiego dziecka pragne
nadmienic, iz nalezy mi sie takze odszkodowanie za krzywde utraty
panienstwa, nie wiem tylko, w jakiej wysokosci – i dlatego prosze, aby
to ustalil Wysoki Sad na podstawie wlasnych doswiadczen.
- Plaszcz, o ktorym mowa, byl rzeczywiscie wlasnoscia nieboszczyka, ale
nieboszczyk wkladal go na siebie tylko wtedy, gdy mu bylo zimno.
- Przedmiotowe mieszkanie zostalo mi przydzielone docelowo, czyli do
smierci.
- Wyjechalem z zona furmanka na pole, a tam oskarzona zaczela rzucac w
moja zone kamieniami. Krzyknalem wtedy: Niech pani przestanie rzucac, bo
moze pani trafic konia w oko.
- Swiadek J. Jest grabarzem i dobrze zarabia, poniewaz stara sie aby
miec liczna klientele.
- W bojce udzialu nie bralem, poniewaz sie spoxnilem.
Jerzy Parzynski "Usmiech z Temida", Krakow 1990